Historia Kristen

Poznaj Kristen i jej zmagania z utratą krwi w wyniku powikłań poporodowych. Kristen potrzebowała 26 jednostek krwi, aby przeżyć. To 7-krotność całej krwi w ciele człowieka. Dziś sama jest dawcą krwi, ponieważ uważa, że mamy obowiązek dbać o siebie nawzajem i pomagać nawet tym, których nie znamy. Poznaj jej historię. 

Historia Kristen, która zmagała się z uratą krwi w wyniku powikłań poporodowych. Dzięki krwiodawcom dostała szansę na powrót do zdrowia, teraz sama oddaje krew, żeby pomagać innym osobom.
"Mamy obowiązek dbać o siebie nawzajem i pomagać nawet tym, których nie znamy."

Poznaj Historię Kristen

Nazywam się Kristen Terlizzi i przeżyłam powikłania poporodowe związane z przyrośniętym łożyskiem. Mojego pierwszego syna, Everetta, urodziłam przez cesarskie cięcie. Ciąża przebiegała idealnie, byłam zdrowa, bardzo aktywna, wszystko było dobrze. Prawie rok później ponownie zaszłam w ciążę. Ta ciąża była obarczona ciężkim powikłaniem zwanym łożyskiem przyrośniętym.  W momencie postawienia diagnozy nie wiedziałam nic o tym schorzeniu, jednak później dowiedziałam się, że wcześniejsze cesarskie cięcie było istotnym czynnikiem ryzyka jego powstania. Powiedziano mi, że w moim przypadku, który uznano za najbardziej inwazyjną i nieunaczynioną postać tego schorzenia, ryzyko wykonania histerektomii podczas porodu wynosi 99%.

Jednym z najistotniejszych czynników ryzyka i przyczyną śmierci kobiet ciężarnych związaną z nieprawidłowym przyrośnięciem łożyska jest wysokie ryzyko wystąpienia krwotoku. Przeciętna utrata krwi w przypadku porodu z łożyskiem przyrośniętym jest 6–10 razy większa niż w przypadku porodu prawidłowego. Po porodzie spędziłam dwa miesiące w szpitalu z powodu wystąpienia powikłań, a najbardziej dramatycznym przeżyciem było to, że gdy wymagałam operacji w trybie pilnym, straciłam pewne narządy i konieczne było podanie 26 jednostek preparatów krwiopochodnych, aby uratować moje życie.  Dziś moje dzieci kształtują swoje indywidualne cechy osobowości i po prostu wspaniale jest widzieć, jak mogą na sobie polegać. Powiedziałabym, że to jeden z najbardziej satysfakcjonujących momentów rodzicielstwa – obserwować, jak wychowują się razem. Mam czasem takie chwile, że trudno mi nawet pomyśleć o tym, że mogłam to wszystko stracić. I wyobrażam sobie, że niewiele brakowało, a mogliby nie mieć takiego stabilnego życia rodzinnego, jakie mają obecnie.

Po przeżyciu takiego doświadczenia, często myślę o tym, czy robię wystarczająco dużo dla innych i w jaki sposób mogę spłacić swój dług wdzięczności wobec świata za to, co sama otrzymałam. W ten sposób oddawanie krwi stało się ważną częścią mojego życia. Mamy obowiązek dbać o siebie nawzajem i pomagać innym, nawet tym, których nie znamy. Sama byłam beneficjentką takiego podejścia i miało ono tak wielki wpływ na moje życie, że teraz chcę być pewna, że również inni ludzie w potrzebie będą mieć zapewnioną pomoc.