Poznaj Historię Alexandry
Bobby był leczony codziennymi transfuzjami przez pół roku. Jego mama, Alexandra uważa, że krwiodawstwo ratuje całe rodziny. Nazywam się Alexandra Karratti i jestem mamą 7-letniego Bobby’ego. Kiedy po raz pierwszy zauważyłam na ciele Bobby’ego niebieskie i fioletowe kropki, wiedziałam, że coś jest nie tak. Gdy weszłam do gabinetu lekarza na pierwszą wizytę, lekarz spojrzał na mnie i od razu powiedział: „Proszę wziąć głęboki oddech. Myślę, że pani syn ma białaczkę”.
Bobby był trzykrotnie badany pod kątem białaczki, ale ja powiedziałam lekarzom, że to nie jest białaczka. Wiedziałam w głębi serca, że mój syn nie ma białaczki i że trzeba szukać innego schorzenia. Zespół Wiscotta-Aldricha był ostatnią chorobą, pod kątem której badano Bobby’ego, i właśnie ta choroba została u niego zdiagnozowana. Wskaźnik przeżycia w przypadku rozpoznania zespołu Wiscotta-Aldricha wynosi co najwyżej 30%. Jedynym leczeniem jest przeszczepienie szpiku kostnego. Ponieważ jest to choroba niszcząca płytki krwi, bardzo trudno jest wykonać przeszczep szpiku kostnego. Pierwszy wynik badania płytek krwi u Bobby’ego to 2000 płytek. Nie miałam pojęcia, czym są płytki krwi, ale szybko odkryłam, że jego ciało jest wyjątkowo kruche i że jedno uderzenie w głowę może dla niego oznaczać śmierć. Płytki krwi były niezbędne do przeżycia. Leczenie polegało na podawaniu płytek krwi każdego dnia, co miało zapewnić mu 24 godziny życia, abyśmy mogli wrócić do szpitala na kolejną transfuzję. Ten cykl trwał sześć miesięcy. Kiedy stan zdrowia Bobby’ego się ustabilizował, zabrałam go do zoo. Było to bezpieczne miejsce, które mógł poczuć, mógł usłyszeć dźwięki i samodzielnie pochodzić. Wykupiłam więc karnet do zoo i chodziliśmy tam każdego dnia przez sześć miesięcy.
To, z czego ludzie tak naprawdę nie zdają sobie sprawy, to fakt, że kiedy oddają krew lub są zaangażowani w procesy związane z krwiodawstwem, tak naprawdę ratują pacjenta. W bezpośredni sposób ratują ludzkie życie. Ale każdy pacjent ma też swój własny zespół wsparcia. Każde śmiertelnie chore dziecko ma matkę, która stara się przetrwać. Tak więc dzięki krwiodawstwu, ratuje się również całe rodziny.